"
„Przygoda to nasze drugie imię” – tak napisała mi Magda i muszę przyznać  jej tu 100 procent racji 😉 Ahhh – co za rodzinka <3 Przede wszystkim – to ludzie z pasją! Uwielbiający, gdy dzieje się dużo i fajnie i to naprawdę działa, bo jak widzicie nie zdążyłam jeszcze opublikować całej sesji, a poszczególne zdjęcia, które pojedynczo wrzucałam na Instagramie, już doczekały się większych i mniejszych wyróżnień! I z pewnością jest to taka sama zasługa ich, jak i moja, bo podstawą dobrej sesji jest współpraca – gdy obie strony starają się po równo, to nie ma opcji, żeby coś nie wyszło. Sesje rodzinne nauczyły mnie dosyć szybko, że bycie fotografem, to przede wszystkim bycie uważnym obserwatorem. Dostrzeganie tych małych gestów, zauważanie szczególików, wychwytywanie charakterystycznych dla danej osoby ruchów czy minek, obserwowanie małych rodzinnych koneksji, które zawsze są widoczne przy bliższym przypatrzeniu się – ulubiony pierścionek na paluszku, sposób w jaki mama lubi głaskać włoski czy ten jedyny rodzaj spojrzenia, który sprawia że zaczynacie się śmiać jak oszalali. Ale do tego potrzeba trochę więcej czasu niż godzina i szczerze nie wyobrażam sobie, aby w ciągu 40 czy 60 minut mógł powstać materiał, który pokaże te wszystkie rzeczy – tę szczerą grę ciała, te znane tylko wam małe rodzinne rytuały. Więc nie przerażajcie się, gdy mówię, że sesja potrwa trochę dłużej. Nagrodą jest zawsze ta prawdziwość na zdjęciach, o którą bardzo walczę. W ostatnim czasie tyle razy dostawałam od Was wiadomości, że oglądając po raz pierwszy swoje zdjęcia, wzruszaliście się, że śmialiście, że tyle emocji one w was wywołały. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, że te Wasze słowa to najlepszy komplement, jaki tylko mogłam sobie wymarzyć 🥰🥰🥰    
Komentarze
Dodaj komentarz

CLOSE MENU